- Uczestnicy spotkali się na os. Na Skarpie przy Szpitalu Dziecięcym, pogoda dopisała było ciepło i słonecznie. Po przywitaniu obecnych T. Perlik wprowadził uczestników w klimaty Wielkanocne – Wielkiego Tygodnia.

W środę topiono Judasza, po poddaniu go najokrutniejszym torturom i odprawiano ciemną jutrznię – nabożeństwo, podczas którego po każdym psalmie gaszono jedną świecę, a księża w ciemności uderzali brewiarzami o ławki.

W czwartek i piątek dzwony kościelne zastępowano kołatkami. Był też zwyczaj pokornego obmywania nóg dwunastu starcom przez możnych i biskupów. Piątkowy zwyczaj wystawiania grobu Jezusa przywędrował z Włoch. Wartę przy grobie często pełnili żołnierze. Drogą krzyżową szły procesje kapników, w wielkich kapturach z dziurami na oczy, śpiewali pieśni i biczowali się. Wielki Piątek kończył pogrzeb żuru.

W sobotę aż do święcenia można było pić tylko wodę święconą. Wieczorem była rezurekcja, którą w końcem XVIII w. przeniesiono na niedzielę. Po rezurekcji proboszcz dostawał podarki od wiernych. I zaczynało się ucztowanie. Dziś Wielkanoc to najważniejsze święto chrześcijan i nie istnieje bez święconki, pisanek i rodziny. W poniedziałek oczywiście było mokro i radośnie, ale z zachowaniem zasad: oblewać można było tylko równych sobie. Młodzież bawiła się z młodzieżą, a damy były skrapiane przez dżentelmenów pachnidłami.

- Po wspólnej fotce grupa udała się na trasę wędrówki, najpierw przez Las Bielawski, następnie zeszła ze skarpy wiślanej i urokliwą ścieżką przez użytek ekologiczny „Dąbrowę w Kaszczorku” dotarła do Kaszczorku w dolinę rzeki Drwęcy.

Drwęca – jedna z dwóch głównych rzek regionu, prawy dopływ Wisły. Na przestrzeni lat obowiązywały różne jej nazwy np. w 1243 r. – Drewanza, w 1312 r. Drwance czy w XVIII w. – Drewenz. Źródła rzeki znajdują się niedaleko miejscowości Drwęck i Czarciego Jaru, u podnóża Góry Dylewskiej na wysokości 192 m n.p.m. Po prawie 30 km od źródła wpływa do jez. Drwęckiego. Drwęca posiada łącznie długość około 220 km. Przepływa m.in. przez Ostródę, Nowe Miasto Lubawskie, Brodnicę, Golub-Dobrzyń oraz przez część Torunia – Kaszczorek. Zasilana jest wodami wielu rzek i rzeczek m.in. przez Wel, Skarlankę, Gizelę, Iławkę, Elszkę, Rudę, Górzankę, Brynicę, Pissę, Kujawkę, Strugę, Rypienicę, Ruziec, Lubiankę, Strugę Rychnowską, Strugę Lubicką, a także Jordan w Złotorii. Rzeka uchodzi do Wisły obok ruin  zamku króla Kazimierza Wielkiego w Złotorii, na wysokości 36,6 m n.p.m. Poniżej Golubia-Dobrzynia osiąga prawie 40 m szerokości przy średniej głębokości 1 – 3 m. Od jeziora Drwęckiego rzeka bardzo mocno meandruje tworząc romantyczne zakola pośród łąk. W 1961 r. na całej swojej długości została uznana rezerwatem ichtiologicznym o nazwie „Rzeka Drwęca”, w którym ochroną gatunkową objęto: troć wędrowną, certę, pstrąga potokowego oraz łososia. Ponadto przy ujściu Drwęcy do Wisły żyje dość ciekawe zwierzę z przyssawką o nazwie minóg rzeczny. Od średniowiecza aż po XIX w. rzeka Drwęca była wykorzystywana do spławiania drewna. Od końca XVIII w. do 1920 r. stanowiła granicę państwową pomiędzy Prusami a Rosją. Krzyżacy wykorzystywali wody rzeki do tradycyjnego transportu płodów rolnych, leśnego runa, mięsa i skór. Na szkutach przewożono, również zboże i sól (informacja wg H. Miłoszewskiego).

- Uczestnicy przemaszerowali skrajem lasu nad brzeg rzeki Drwęcy do miejsca zwanego Białymi Górami. Tutaj na polu biwakowym (strasznie zaśmieconym) robimy dłuższy postój na posiłek, potwierdzenie tras w książeczkach OTP i na cd. klimatów wielkanocnych – jest to półmetek naszej wycieczki. Posiad rozpoczynamy od słodkiego poczęstunku solenizanta Ryszarda, następnie była degustacja baby wielkanocnej, dzieła Eli, był też poczęstunek czekoladowymi jajkami od Marka. Powołane jury w osobach: Anity, Danki i Marka przystąpiło do oceny przyniesionych jajek.
Jajka były szczególnie ważne, gdyż symbolizowały życie i miały moc odpędzania złych sił. Kolorowymi wzorami jajka ukraszały  wszystkie słowiańskie nacje już we wczesnym średniowieczu. Zwyczaj ten był jednak związany z obrzędami wiosennymi, a nie konkretnie z Wielkanocą, gdyż pisanki robiono od zapustów aż do czerwca. Jajka w czasie Śmigusa-Dyngusa były też wykupnym od polania.

Malowanie pisanek to jeden z przyjemniejszych zwyczajów wielkanocnych. Jajka od dawna są symbolem rodzącego się życia, co bezpośrednio odnosi się do zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dawniej uważano, że naturalnie barwione (np. w wywarze z cebuli) jajka mają magiczną moc i mogą leczyć choroby. Pisanki jednak w poszczególnych regionach Polski różnie się nazywają. Na północy mamy do czynienia z kraszankami (gotuje się je w barwnym wywarze, a następnie wydrapuje na nich różne wzory). W okolicach Krakowa i Łowicza występują nalepianki, czyli jajka ozdobione wycinankami z papieru (zwłaszcza przedstawiającymi ornamenty ludowe). Z kolei na Mazowszu można spotkać oklejanki – wydmuszki udekorowane kolorową włóczką (na pierwszy rzut oka wyglądają jak sztuczne jajka lub zabawki).

- Jury dokonała oceny przyniesionych jajek i przyznały zwycięstwo jajom Henryka Mechlińskiego (a tak naprawdę „oklejankom” jego Babci), wyróżnienie otrzymała Kazimiera Wegnerowska, laureatom wręczono nagrody. Wypoczęci i rozleniwieni słoneczną pogodą zbieramy się w drogę powrotną. Wspólna fotka kończy pobyt grupy nad Drwęcą, drogą weszliśmy do lasu, następnie podeszliśmy na skraj skarpy wiślanej. Po chwili odpoczynku i degustacji kolejnej porcji czekoladowych jajek, uczestnicy udali się ścieżką skrajem skarpy i duktami Lasu Bielawskiego w okolice szpitala dziecięcego na osiedlu „Na Skarpie” gdzie zakończyli dzisiejszą wędrówkę.

 

                                                                                                        Opracował: Tadeusz Perlik.